Miałem kiedyś sztandarową przygodę, brałem wtedy udział w eliminacjach do programu BAR emitowanego w telewizji. Byłem we Wrocławiu. Do sali, gdzie była komisja eliminacyjna wszedłem ja, jakiś chłopak i dziewczyna. Po wyjściu z sali ta dziewczyna, która była z nami rozpłakała się, ponieważ uważała,że została potraktowana przez komisję eliminacyjną w naprawdę paskudny sposób. W gruncie rzeczy nikt poza nią tego nie widział, ale ona była przekonana, że została upokorzona i nigdy więcej nie otrzyma takiej szansy, aby osiągnąć w życiu jakiś sukces, lub rozkręcić karierę. W sumie to nie wiem jaki to sukces dostać się do Baru, no ale ok… Płakała później przez pół nocy, kiedy siedzieliśmy na dworcu PKP czekając na nasze pociągi. Siedzieliśmy razem we trójkę przy stoliku, a ona użalała się nad sobą. Miałem przy sobie  książkę o niezwykłych zbiegach okoliczności i o tym, że marzenia się spełniają. Książka w stylu “Moc podświadomości” ale nie pamiętam jaki to dokładnie był tytuł. Dałem jej książkę i powiedziałem, że przyniesie jej szczęście. Każde z nas wsiadło w swój pociąg i pojechało do domu. Dwa tygodnie później dostałem od niej SMS, który brzmiał mniej więcej tak:

„Kuba, miałeś rację.
Wygrałam dwuletni rejs
katamaranem dookoła świata!”

Przypominam sobie teraz jak płakała, że całe jej życie legło w gruzach… a dwa tygodnie później skakała z radości,ponieważ wygrała rejs dookoła świata. A Was, co może spotkać za dwa tygodnie od teraz?